Lyrics
Intro (trzask taśmy, skrecz)
Szszsz…
To nie zimno.
To instynkt.
Zwrotka 1
Beton oddycha nocą, blok patrzy w ciszy,
Serce wali jak werbel, nikt tego nie wyciszy.
Powietrze ciężkie, napięcie jak kabel pod prądem,
Czuję jak coś rośnie — nie nazwę tego rozsądkiem.
Sekunda przed spięciem, świat zwęża się w punkt,
Ręce lodowate, ale w głowie bunt.
Dreszcz idzie wolno od karku do krzyża,
To nie strach — to ciało się zbliża
Do momentu, gdzie nie ma odwrotu,
Albo wchodzisz w ogień, albo toniesz w mroku.
Adrenalina jak benzyna w żyłach,
Jedna iskra i płonę na siłach.
Mięśnie napięte jak lina nad przepaścią,
Oddycham krótko, twardo, z wściekłością.
Tu nie było bajek, tylko test charakteru,
Każdy dzień egzamin bez numeru.
Ciarki to sygnał — system gotowy,
Tryb bestii aktywny, umysł surowy.
Refren
Dreszcze na plecach — wchodzę w stan,
Serce jak młot, nie pytaj jak gram.
Adrenalina pali jak ogień w płucach,
Serotonina po bitwie, gdy wracam na luzach.
Ja żyję mocno, nie pół na pół,
Albo czuję wszystko, albo nie czuję w ogóle już.
Zwrotka 2
Bas z auta niesie się po klatkach schodowych,
Stare sample, kurz w głośnikach domowych.
Trzask winyla jak blizna w pamięci,
Każdy wers ciężki, nie dla miękkich chęci.
Pamiętam pierwszy raz przed akcją w życiu,
Cisza jak beton, pot na uchwycie.
Wzrok ostry, źrenice jak noc,
I nagle dreszcz — lodowy cios.
To nie wstyd drżeć, gdy stawka jest wysoka,
To znak, że wiesz, jak smakuje epoka.
Tu nie ma dubli, nie cofniesz taśmy,
Każdy ruch zapisany w czaszce.
Czuję serotoninę, gdy przetrwam presję,
Gdy stoję po wszystkim i łapię refleksję.
To chemia w mózgu, ale też prawda w krwi,
Że tylko na granicy naprawdę się żyje, nie śni.
Bridge (narastająco)
Nie chcę spokoju bez walki.
Nie chcę ciszy bez napięcia.
Daj mi moment przed wybuchem,
Ten ułamek sekundy,
Gdy ciało mówi: „Teraz. Nie cofaj się.”
Zwrotka 3 (agresywna)
Ciarki to kod, który włącza przetrwanie,
W jednej chwili zmienia myślenie i działanie.
Świat zwalnia, słyszę własny puls,
Każdy detal ostry jak brzytwy kurs.
Nie gram twardziela — życie mnie hartowało,
Każde potknięcie coś we mnie spawało.
Dreszcz przed ciosem, przed skokiem, przed słowem,
Przed decyzją, co zmienia głowę.
Albo wchodzisz w ogień i bierzesz ciężar,
Albo stoisz z boku i patrzysz jak przegrasz.
Ja wybieram drżenie, wybieram ogień,
Bo tylko tam czuję, że stoję na nogach.
Adrenalina jak huk w klatce,
Serotonina po wygranej walce.
Ciało pamięta każdy impuls,
Bo to nie teoria — to mój puls.
Refren (ostatni, najmocniejszy)
Dreszcze na karku — wiem, że żyję,
Serce wali, a ja nie kryję.
Adrenalina w żyłach jak dynamit,
Serotonina, gdy przetrwam granicę.
Nie chcę życia bez ognia w tle,
Bo bez dreszczy jestem nikim, nie sobą — nie.
Outro (bez bitu)
Jeśli kiedyś stałeś na granicy,
Wiesz, że ten dreszcz to nie przypadek.
To znak, że dusza jeszcze walczy.
Szszsz… klik.