Lyrics
Miałam dziewiętnaście lat i cudze ręce w mroku,
noc była głośna, a ja bez głosu w środku.
Ciało jak klatka, strach na skroniach puls,
obietnice ciszy, gdy krzywda mówi „już”.
Nie pamiętam drogi, pamiętam lęk,
ich śmiech jak echo, co wraca co dzień.
Minęło dwadzieścia lat, a ja wciąż tam stoję,
w pokoju bez drzwi, gdzie zgasło „moje”.
Chcę zapomnieć, zetrzeć ten ślad,
ale przeszłość wraca jak nocny wiatr.
Nie moja wina — powtarzam wciąż,
choć serce drży, a oddech w poprzek.
Straszyli ciszą, straszyli mną,
sprawiedliwość przeszła obok, nie spojrzała w dom.
Na skórze czas, w głowie ślad,
każdy dotyk pyta: „czy to teraz, czy tam?
Uczę się stać, gdy kolana drżą,
uczę się wierzyć, że żyję — to dość.
Refren
Minęło dwadzieścia lat, a ja wciąż tam stoję,
w pokoju bez drzwi, gdzie zgasło „moje”.
Chcę zapomnieć, zetrzeć ten ślad,
ale przeszłość wraca jak nocny wiatr.
Nie moja wina — powtarzam wciąż,
choć serce drży, a oddech w poprzek.
Jeśli dziś krzyknę — to nie ze wstydu,
to po ratunek, po własny tytuł.
Mam prawo żyć, mam prawo trwać,
choć blizny mówią: „to był fakt”.