Lyrics
Pan Wojciech wszedł pierwszy, drżącymi rękami
Drzwi za sobą zamyka, och! Nareszcie sami.
Ach! Oliwio, ach Oliwko, jak mi niewygodnie
Popatrz, jak mi odstaje, spójrz no na moje spodnie.
Oliwia łzy rzewne roni i za pierś się chwyta.
Stoi tedy i milczy, Wojciech pomału
Jął się przygotowywać do ceremoniału.
Od chwili, gdy ich ślubna przywiozła beema,
Wojciech miał myśl jedną - myśl ta to mineta.
Sztuka wówczas na ekonomie nikomu nie znana,
Wojciech, że w Urszuli długie lata bawił,
Wielce się w używaniu sztuki onej wprawił,
Niezmiernie lizać lubiał, wyrażał mniemanie,
Że mineta o wiele przewyższa jebanie, jął Wojciech pieścić swoją żonę. na łóżku oliwie sadza i macając ręką,
Dwa cycuszki jak pączki wyczuł pod sukienką,
I począł je całować - długo pożądliwie,
Wreszcie usta oderwał i, w nagłym porywie,
Suknię swej lubej Oliwii zarzucił na głowę,
ściągnął na dół majteczki, śliczne, koronkowe,
Dar babki Jadwigi, ku nóżkom się schylił,
Najpierw na nie popatrzał, potem je rozchylił.
Wojciech po mistrzowsku rozpoczął minetę,
Najpierw lizał po wierzchu, rozpalał kobietę.
Jęła więc Oliwia wzdychać, jęczeć, wreszcie krzyczeć.
Wojciech rad jej więcej rozkoszy użyczyć,
Wsadził głębiej, językiem jak młynkiem obracał,
Rękami Oliwię z góry aż do dołu macał,
Przy tym ruchliwy język coraz głębiej wtykał,
Wreszcie zajęczał lekko i spuścił się w... spodnie. podniósł się z łoża, odszedł od Oliwii
gacie przemoczone na krześle położył.
Wreszcie usiadł na łożu, odsapnął troszeczkę,
Po jajach się pogłaskał, spojrzał na żoneczkę
zaraz go poczujesz. legł na łoże,
Pomacał dziurkę ręką, palcami poszerzył,
Przytknął równo kutasa, popchnął i uderzył,
I wjechał kutas w pizdę, jak nóż wjeżdża w masło.
Zabolało Oliwię, aż się popłakała,
Rączęta załamując gwałtownie krzyczała:
Wyjm pan, wyjm to natychmiast, to okropnie boli!
Wojciech jej nie słucha, lecz jebie powoli,
Ręce pod pupkę włożył i mocno je złączył,
Dymał, rąbał, chędożył, aż nareszcie skończył.
Jak na męża przystało, legł dupą do żony.
Kołdrę na grzbiet naciągnął, po jajach się podrapał,
po czym zachrapał.
Tuli się więc do niego, za kutasa łapie i do buzi wzięła.
Tak Oliwia Wojciecha drażni tym lodzikiem.
Zbudził się tedy młodzian i z uśmiechem prawi:
Mówił kapitan Mateusz, ja powtarzam pięknie,
Baby chujem nie straszcie, bo się go nie zlęknie.
Żem się tej nocy spuścił równo sześć razy.
Trzeba chuja oszczędzać, pozwól mu odsapnąć,
Mogę ci, jeśli pragniesz, znów minetę chlapnąć,
Lecz lepiej daj mu spocząć, później znów kochanie
Weź go znowu do buzi, a na pewno stanie.
I wówczas ci pokażę figle rozmaite,
Które to figle kształcą i piczę i pytę:
Przed lustrem, na siedząco, albo na stojaka,
Lub też konno na chuju, na boku, na raka,
A można między cycki, lub też na podnietę,
Nie zaszkodzi wykonać podwójną minetę,
Zanim się zabawimy, zaczekaj do rana.
oliwia tuląc się do męża cichutko zasnęła.
I śniła o niezmiernych rozkoszach zamęścia,
Których zazna przez lata małżeńskiego szczęścia