[Verse 1] Znów wracam późno Z oczami wbitymi w stół Ty niesiesz ciszę I cały nasz wspólny trud
Twoje zmęczone ręce Układają dzieciom sny Ja gubię proste słowa Które powinienem szyć
[Chorus] Przepraszam Że czasem Jestem twoim ciężarem Że dodaję cienia Zamiast być oparciem Chcę być lepszym mężem Na każdy nowy dzień Bo kiedy patrzę na ciebie Wiem Że jesteś moim domem
[Verse 2] Pamiętam jak drżałaś Gdy pierwszy raz płakał nasz cud Ty byłaś jak skała Ja chowałem swój strach pod stół
Widzę jak walczysz w sercu Choć milczysz Gdy boli cię świat A kiedy ja robię rany Sto razy mocniej je czujesz niż ja
[Chorus]
[Bridge] Jesteś cudowną mamą I silniejszą niż ten cały świat A ja wciąż się uczę kochać tak Jak ty Prościej Bliżej Bez słów na wiatr
Daj mi jeszcze jedną szansę Na twoich zasadach Tu Byś mogła się oprzeć na mnie Gdy znów zadrży ci grunt
[Chorus]
Style of Music
Warm acoustic ballad with male vocals; intimate fingerpicked guitar and soft piano pads. First verse close and confessional, chorus blooms with subtle strings and stacked harmonies. Light percussion and bass enter on second pass, building emotion then dropping back to almost a cappella for the bridge before a final, tender chorus.