[Intro] [low vocal register] Ja zaczynam stąd Dół pod butem Beton Brudny kąt [ad-lib: "od zera"] I nikt mi tu nie dał Brałem sam Brałem ból pod kark
[Verse 1] Ja zjadam cię dziwko tu od zera Tylko ściany wiedzą Ile we mnie jest cholera Walczę z jebanym alkonem To jest szczere Każdy weekend jak pogrzeb Każdy toast jak kolejne "nie"
Nie wiem Co ta kurwa wali częściej Czy wódkę Czy browary W sumie jedno Ciągle wiecznie I tak jest bobek niedojebany Śmieje się jak pajac w sklepie A w oczach pustka Czarne kręgi jakby wpadł już w trzeci lejek
[Chorus] Od zera Od zera Znów podnoszę się z gleby Z gardła leci piach i krew mi brudzi kredki Piszę nowe jutro po rozwianej kartce wczoraj Od zera Od zera Ja nie wracam tam do wora
Od zera Od zera Każda flaszka to jest wróg Każdy łyk to mały grób Każdy toast stawia mur Od zera Od zera Ja tu walczę sam ze skazą Krzyczę w lustro: "albo ty Albo ja Dawaj Wygasz to"
[Verse 2] Kurwa spierdolona szejdziesiątka Twarz jak mapa Każda zmarszczka to jest kreska Którą wciągał swój upadek lata Dzieci dawno już na kwitach Tylko długi dzwonią w drzwi On przed klatą jak pan świata W środku chłopiec Co się wstyd
Siedzi z puszką na balkonie Krzyczy Że ma wszystko gdzieś A jak zamkną się rolety Znowu łazi w kącie Trzęsie się Widzę przyszłość jak odbicie w szybie sklepu nocą Ziom Albo zmienię tu kierunek Albo skończę tak jak on
[Chorus] [Chorus]
[Bridge] [whispered vocals] Od zera szeptem Od zera krzykiem Od zera piekłem Od zera życiem
[głośniej] Alko wylewam do zlewu jak krew Nie chcę już tonąć Chcę biec Tu każdy kielon to grzech Ja wybieram swój dech Swój dech
[Chorus]
Style of Music
Dark, raw Polish drill with male vocals; sparse minor-key piano over a heavy, sliding bass and sharp, syncopated drums. Verses stay tight and aggressive, close-mic’d with subtle room reverb; hook explodes with layered shouts and distorted ad-libs. Occasional eerie synth stabs between lines, leaving pockets of silence that make each bar hit harder.