Lyrics
[Verse]
Każdy krok w górę, to krok w dół w duszy,
Gonię marzenia, lecz pustka mnie dusi.
W blasku fleszy, cień samotności,
Tłum ludzi wokół, brak bliskości.
Zegar tyka, a czas nie ma litości,
Ambicja zjada resztki ludzkości.
Lustra milczą, odbijają twarz,
Patrzę na siebie, choć nie wiem, kim ja.
[Chorus]
Samotność to cena, co płacę co dnia,
Droga na szczyt, gdzie nie ma dna.
Czy warto, pytam, choć znam odpowiedź,
Każdy sukces – nowy grób, nowa przepaść, odwet.
[Verse 2]
Gdzieś na szczycie, cisza w uszach krzyczy,
Nie ma kto słuchać, gdy serce się liczy.
Złote łańcuchy, ale dusza w klatce,
Wybór był prosty, lecz teraz w matni walczę.
Przyjaciele znikli, tylko echo zostało,
Każde ich słowo – wspomnieniem się stało.
Goniłem coś wielkiego, co mnie zniszczyło,
Ambicja – to ogień, co mnie spopieliło.
[Bridge]
Czasem nocą pytam, co jest prawdziwe,
Sny czy koszmary, życie tak uciążliwe.
Głosy w głowie, mówią: „To twoja wina,”
Ale sukces smakuje gorzko, jak trucizna.
Style of Music
z ciężkim beatem i surową perkusją, minimalistyczny, rap, mroczna atmosfera