歌詞
[Verse 1]
Szósta rano, wita magazyn
na koszulce pył i ślady
skaner pika, lista zadań
i znów paleta podkłada się sama
Tekturowy deszcz, z góry spada
nożyk lśni jak złota władza
wszyscy mówią, że to dramat
on się tylko lekko z uśmiechem wygina
[Chorus]
Jacek Pazdan kartony tnie
raz, raz, raz – leci w tle
nikt tak równo nie przetnie dnia
tak się robi małe cuda z dna
Jacek Pazdan kartony tnie
słychać szelest aż po drzwi
jeden ruch i z głowy stres
cały magazyn o nim śni (ej!)
[Verse 2]
Krzywa taśma? Już poprawi
zanim szef tu w ogóle zajrzy
na wózku mknie przez korytarz
jakby startował w finale igrzysk
Na przerwie chleb i herbata
śmiech odbija się od bram
mówi: "roboty tu po dach"
i znów znika, bo go wzywa kartonowy szlak
[Chorus]
Jacek Pazdan kartony tnie
raz, raz, raz – leci w tle
nikt tak równo nie przetnie dnia
tak się robi małe cuda z dna
Jacek Pazdan kartony tnie
słychać szelest aż po drzwi
jeden ruch i z głowy stres
cały magazyn o nim śni (hej!)
[Bridge]
I kto posprząta te stosy?
kto ogarnie chaos w trzy minuty?
wystarczy, że wejdzie Jacek
i nagle wszystko ma swój rytm (oho)
[Chorus]
Jacek Pazdan kartony tnie
raz, raz, raz – leci w tle
nikt tak równo nie przetnie dnia
tak się robi małe cuda z dna
Jacek Pazdan kartony tnie
słychać szelest aż po drzwi
od poniedziałku aż po kres
cały magazyn o nim śni (Jacek!)
音楽のスタイル
Fast, punchy pop-rap beat with bright synth stabs and tight acoustic snare; male vocals spitting nimble, rhythmic lines. Hook explodes with gang shouts and stacked harmonies, bass thick but bouncy. Short bridge strips to claps and bass hit, then final chorus with extra ad-libs and vocal doubles for a rowdy, chantable finish.