歌詞
Między swymi sami swoi a nie za plecami o nas znowu bez nas
To co między nami o czym wszyscy teraz wiedzą,
A Jednak sie wydaje jak konfident ciebie sprzeda, bo wiesz komu ufac kogo jebać
Łata fak hołmi?
Zasady na ulicy ale mamy wyjebane,
Bo jak liczy sie szacunek to musisz na siebie nie ma na kogo, jak zwykle sam jak palec który daleś ale to za mało więc ucieli tobie ramie w ramie bo jak są za tobą wtedy tylko za plecami mówią między sobą o tym samym wciąż to samo.
Jeden za wszystkich wszyscy za jednego, jebac policje nie mów nic nikomu zaufaj dobrym radom. Razem ponad kilo jak ursynów czy mokotów, na osiedlu jak żelbeton twarde narrkotyki w srebro jak u jubilera, tylko hip hop old school jak notorius tupac dla nas peja to slams atak z getta kurwa, zawsze w dresach puma kołczan fullcap samar między jaja, kreska długa jak ósma mila niezły towar raz hurt a raz detal.
Recydywa jak na starych smieciach o korzeniach niezapomniał brudna forsa ale czysta kokaina gorzka jak prawda gdy wciera znowu w dziąsła, jak Eskobar ale inna liga, stolica Wuwuaa z miasta gdzie nie ma boga ale jak hajs się zgadza wtedy wszystko możesz.
to gangsterka jak montana ale skarfejs a nie malik, kastet klamka wtedy to pestka się sprawy załatwia a nie atrapa na teledyskach jak botoks i w cyckach silikon jak fagata zrobi wszystko suka jeśli kasa za to i nie tylko na konto. kasa łatwa tak samo jak ona, przysiad na kutasa i paragon godzina trzysta sto piędziesiąt za kwadrans bo kiedyś to eskorta a teraz za kontrakt to samo bez zmian.
przebieg jak fiat polonez ale do tanga trzeba dwojga, w tańcu się nie pierdoli ale kapułejra stoi na chuju kamasutra boczna ustalona bo epilepsja szejk ass jak w dubaju.
Burdż kalifa jak mija czas to pieniądz więc porno tylko dla fanów, niebieska platforma jak obywatelska a zrobili cię na szaro, forsa za to bo idiota wierzy w cuda jak w słowa posła wtedy oddał głos jak zabrał mówił że ma dość co robi druga strona, więc agresja ale pis love, donald tusk rudy rydz jak tomasz lis na fox news to samo co w tefałen. w telewizji mówią tobie co masz myśleć jak żyć, nie przeciągaj struny the end jak emeryt ZUS dla ciebie nie ma nic.
Pic na wode więc jak żyć powiedz ale brak słów ja pierdole nie zbyt sam wstyd, nie chce w ten sam sposób.
W życiu pewne są tylko śmierć i podatki do usranej jak na kredyt gdy wkońcu na swoje pójdziesz, robisz przez całe to samo aż tyle i nie tylko bo czasem poza tym więcej jak na akord
Umowa zlecenie drugi etat bo mieli wakat, od rana do wieczora zapierdalasz jak Mesijas,
W twoich butach reszta nie ma szans nawet przez faulstart nie wie o co biega żaden z nich. Przez cały tydzień w pracy bez zmian ale nadal na trzy nocka z głowy prawie nie śpisz wcale nie masz na to czasu, masz dość odkąd robisz za dwóch no bo nie ma komu.
音楽のスタイル
Old school rap, gangsta rap, aggressive, male voice, bass