[Verse 1] Znowu milczę Gdy chcę mówić W głowie tysiąc pustych słów Kręcę różańcem jak kluczem Ale zamknięty każdy próg
Siedzę w ławce jak przechodzień Patrzę w ziemię W serce w głaz Czy ktoś słyszy moje “Panie” Kiedy brak mi nawet łez
[Chorus] Święty Hardini Patronie ciszy Gdy modlić się nie umiem Ty to słyszysz Weź moje milczenie Złóż je jak dłonie I zanieś Bogu Proszę W Jego strony
Święty Hardini Gdy słowa gasną Ty czytasz serca splątane jasno Ucz mnie próśb prostych jak chleb codzienny By każdy szept mógł stać się amen
[Verse 2] Czasem wstydzę się swej biedy Tych rozproszonych Krótkich myśli Chcę mówić pięknie Mądrze Długo A gubię wątek Plączę ciszę
Ty też szukałeś Go po nocy W drobnych czynach W prostych sprawach Pokaż Jak Bogu dać swą słabość Jak z niej uczynić małą chwałę
[Chorus] Święty Hardini Patronie ciszy Gdy modlić się nie umiem Ty to słyszysz Weź moje milczenie Złóż je jak dłonie I zanieś Bogu Proszę W Jego strony
Święty Hardini Gdy słowa gasną Ty czytasz serca splątane jasno Ucz mnie próśb prostych jak chleb codzienny By każdy szept mógł stać się amen
[Bridge] Może modlitwą jest ten oddech To Że wracam mimo ran Jeśli nie umiem mówić “Boże” Powiedz za mnie chociaż “tak”
[Chorus] Święty Hardini Patronie ciszy Gdy modlić się nie umiem Ty to słyszysz Weź moje milczenie Złóż je jak dłonie I zanieś Bogu Proszę W Jego strony
Święty Hardini Gdy słowa gasną Ty czytasz serca splątane jasno Ucz mnie trwać Nawet gdy brak mi zdań Niech moje serce modli się jak Ty za mnie (amen)
音楽のスタイル
Warm intimate acoustic ballad, male vocals; soft nylon guitar arpeggios with subtle piano pads, verse starts close and confessional, chorus blooms with airy harmonies and gentle percussion; bridge adds a slightly hymn-like lift before a quiet, tender final refrain