歌詞
[Intro – 8 taktów]
Ciężki bit, brudne bloki, echo kroków po betonie.
To codzienność — nie bajka, nie sen, tylko betonowy los.
[Zwrotka 1]
Codziennie wstaję — ten sam syf, ta sama ulica,
Patrzę w okno — kolejny dzień, a w głowie cisza.
Ludzie gonią za złudą, ja za prawdą i chlebem,
Nie szukam blasku, bo wiem, że kończy się gniewem.
Mam dłonie poobdzierane od życia jak od bruku,
Za plecami szepty — niby bracia, a z tyłu nóż.
Marzenia? Zgasły jak żar z taniego papierosa,
Nie ma tu szczęścia — tylko rachunki i chłodna posadzka.
[Refren]
Bez przyszłości — jak wielu stąd,
Walczę o jutro, gdy ginie prąd.
Beton, szarość, blok i dym,
To moje życie — i to nie film.
Bez przyszłości — jak wielu stąd,
Nie ma aniołów, jest zimny front.
Zaciśnięte pięści, otwarty ból,
To moja prawda — mój własny stół.
[Zwrotka 2]
Nie ufam nikomu — tu każdy gra swoje,
Z uśmiechem w twarz, a w sercu wojnę.
System cię mieli, jak maszynka do mięsa,
Nie masz kasy — nie masz sensu, nie ma miejsca.
Czasem chciałbym zasnąć i nie czuć nic,
Bez myśli o długu, bez głosu ulic.
Ale wtedy słyszę serce — bije w rytmie bitu,
Bo nawet jak upadnę, wstanę z betonu i pyłu.
[Refren]
Bez przyszłości — jak wielu stąd,
Walczę o jutro, gdy ginie prąd.
Beton, szarość, blok i dym,
To moje życie — i to nie film.
Bez przyszłości — jak wielu stąd,
Nie ma aniołów, jest zimny front.
Zaciśnięte pięści, otwarty ból,
To moja prawda — mój własny stół.
[Mostek – zwolnienie beatu]
Kiedy patrzę w lustro — widzę chłopa, nie bohatera,
Nie mam złota, nie mam sławy, ale mam szczerość jak stal.
To nie jest gra, to nie teatr, tu każdy oddech kosztuje,
Tu się żyje na krawędzi, a nie dla lajków w sieci.
[Refren – finał, z mocnym hardstyle dropem]
Bez przyszłości — tak było i jest,
W sercu gniew, na ustach gest.
Nie szukam zbawienia, nie chcę łez,
To moje życie — beton i stres.
Bez przyszłości — ale wciąż gram,
Nie mam nic, więc daję, co mam.
Miasto mnie zrodziło, w nim mój krzyk,
Bez przyszłości — to mój styl, mój bit.