A kiedy przyjdzie zmiąć I kopnąć w kąt Ostatnią kartkę z kalendarza, No tak zwyczajnie zdechnąć, Chciałbym By mogły przy mnie siąść Psy, koty, Które, pokonany zostawię.
Gdy będzie mnie wciągała Najgłębsza, zimna toń, Niech psia, kocia łapa Wypełnia moją dłoń I niech usłyszę ich oddechy, I będę mógł je prosić o przebaczenie.
I jeszcze, Jeśli coś więcej jest, Na drugiej stronie mostu Z mgieł i tęczy, Niechaj czekają na mnie me miłości Odeszłe wszystkie I przyjaciele wierni.
A potem już Zaniknę w zwyczajnej ciszy, Wiatr niech rozwieje po mnie kurz, I niechaj tylko pies i kot Czasem mnie z mroku słyszy.