Gdy z rana oczy otworzyyyyłem. Niestety też nosem powietrza nabrałem wdech. To mnie tak i drastycznie obudziło. Patrzę, obok śpi magister Linas. Jaka ulga , to był po prostu PIERD.
[CHORUS] Więc zapaliliśmy paaaaapierosy, żeby urządzić mózgów burzę tu. Ja pytam Linasa czy mamy kłopoty. A on odpowiada szubidubidu.
Linas, ten kosmita z Marsa zaczął dziwnie zachowywać się. Ja jak ta dupa blada twarz (indianin)... Naostrzyłem strzałę z Jelcza, żeby czołg ci pocisk wręczał.
[CHORUS] Skarpety i sandaaaały, To styl ateybut armii pełnej chwały. Linas niebezpiecznie zapytuje niemca Wo ich kann zuchen chojte zikny bir.
(Jawohl, jawohl. Ich libe alkohol, jawohl jawohl ich libe alkohol)