Testi
Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie,
a na tej fladze biel i czerwień.
Nie jest materiałem — to pamięć pokoleń,
to echo tych, co stali, gdy płonęły domy.
Biel jak Orzeł nad głową,
jak śnieg, co hartował słowo.
Biel to honor, czyste intencje,
to duma, co nie potrzebuje przemocy w ręce.
Czerwień — to krew na bruku Warszawy,
to Monte Cassino i maki jak plamy.
To cena wolności, nie slogan w necie,
to blizny historii, które nosimy w świecie.
Powiewa flaga — słyszysz ten szum?
To nie wiatr. To przodków tłum.
To głosy tych, co nie pytali „czy warto”,
gdy przyszło stać twardo.
Jestem Polakiem.
Nie z mody.
Nie z hasła.
Z ziemi, co znała ogień i nie zgasła.
Mój język przetrwał zabory i wojnę,
mój naród podnosił się, gdy było spokojnie i gdy było niespokojnie.
Upadaliśmy? Tak.
Ale nie zostaliśmy na kolanach.
Biel i czerwień — nad głową jak dach.
Nie krzyczę, że jestem lepszy.
Mówię: pamiętam.
Pamiętam cenę, jaką płacił mój dziadek.
Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie.
A w mojej piersi — biel i czerwień.
Nie w nienawiści.
Nie w pogardzie.
W dumie.
Bo być Polakiem to nie slogan na chwilę.
To historia, która nauczyła mnie siły.
Stać prosto.
Mówić swoim językiem.
I nie wstydzić się swoich korzeni.
Biel — honor.
Czerwień — ofiara.
A między nimi — moje imię.