[Intro] Starożytna scena Marmur Pot i krzyk Ona jak bogini Ja jak dziki byk
[Verse 1] Wpadam w klub jak rzymski legionista Nagie ramiona Na szyi złota chusta Ona patrzy jak na scenie gladiator Pyta czy wytrzymam więcej niż ich autor Ogień w oczach W ręku tania szkło-kielnia Język jej tańczy jak wąż z podziemia Mówi: "pokaż mi swój mit prywatny" Ja na to: "spokojnie Zaraz będzie satyr"
[Chorus] Antyczny napaleniec Cały świat mi za mały Ciągle chcę Ciągle więcej Ciągle mało Za mało Ona mówi: "bogu dzięki" Gdy się robi już szaro Antyczny napaleniec Tylko ciało nam zostało
[Verse 2] Ona ma profil jak z greckiej monety Biodra rysują kolumny i berety Na szyi wisi mi jak medalion Szepcze Że dzisiaj ja jestem jej Panteon Pod stołem sandał zsuwa mi z pięty Czas zwalnia Jakby ktoś kręcił film od wstecznej W tle znajomi drą się Robią zamęt My jak dwa posągi Tylko że na moment
[Chorus]
Stile di musica
Aggressive, tongue‑in‑cheek club rap banger, Polish male vocals. Sparse but heavy low-end groove, clipped drums, distorted 808-style bass. Verses stay tight and percussive with dry vocal, chorus explodes with gang shouts, octave doubles, and noisy risers. Occasional stutter edits and tape-stop moments punctuate punchlines.