[verse] Budzę się do krzyków o poranku Znów zapomniałem o jej imieninach Każdy dzień to nowe wymagania A w jej oczach tylko pretensje migają
[verse] Próbuję ugasić ten pożar słowami Ona przypomina dawne winy "Zobacz jak Janek żonie kwiaty daje" A ja stoję z pustymi rękami
[chorus] Nie słyszę pochwał, nie czuję ciepła Tylko ten wiatr co przez dom przechłodził Seks to broń w jej dłoniach z lodu Kary rozdaje jak zimne grudki
[verse] Wieczorem stół nakryty milczeniem Ona porównań ciągnie sznurek "Pamiętasz jak zapomniałeś rocznicy?" Jej słowa tną jak ostry nóżek
[bridge] Kupię kwiaty, sprzątnę mieszkanie Ciągle za mało, ciągle nie tak Czyżbyś chciała żyć w tej wiecznej wojnie? Gdzie miłość gaśnie z każdym nowym dniem
[chorus] Nie słyszę pochwał, nie czuję ciepła Tylko ten wiatr co przez dom przechłodził Seks to broń w jej dłoniach z lodu Kary rozdaje jak zimne grudki
[outro] Zasypiam sam przy stole kuchennym Jej kroki cicho mijają drzwi Blues gra w radiu o porzuconych Czy to już koniec? Czy jeszcze żyć?