Testi
Dzień dobry, ja litr Żubrówki poproszę, trzy harnasie, nie, cztery, cztery
Z matki obcej, krew jego dawne bohatery, A imię jego czterdzieści i cztery.
A koledzy z tamtych lat co dzisiaj piją radlery
I setkę soplicy wiśniowej, dziękuję
Płaczę, a oni szydzą; Mówię, nikt nie rozumie
Robię patotrap, bo jestem jebanym durniem
yabadabadoo, smaże babola z moim gangiem
Zapierdalam furą albo, kurwa, dinozaurem
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?
Dziś walimy na całość, damy wielką banię
Nie ma czasu na smęty i na dołowanie
Szybko wjeżdża na mózg pixa,
chyba będzie mocna wixa
Jedzą, piją, lulki palą,
Tańce, hulanka, swawola;
Ledwie karczmy nie rozwalą,
Cha, cha! chi, chi! hejże! hola
Dupą kręć tak jak Niki, Niki,
Wieczorem fiku-miki,
Białe dupsko czarne figi
Nad wodą wielką i czystą
Przebiegły czarne obłoki;
I woda tonią przejrzystą
Grill, ognisko, hardbass ponad wszystko
Swój kielon trzymaj blisko
I nalewaj tylko czystą
Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga
Z Bogiem i choćby mimo Boga!
Dziwki mnie słuchają
Ćpuny mnie słuchają
Bez serc, bez ducha, — to szkieletów ludy!
Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
Napierdalam leszczy młotkiem
W rajską dziedzinę ułudy:
Kędy zapał tworzy cudy,
Najarałem się i do tego, kurwa,
najebałem się
i naćpałem się
A życie jego - trud trudów,
A tytuł jego - lud ludów
Jesteś taka hot myszko, Ciebie wszyscy chcą
Jesteś taka hot
Temperatura
Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Ach, gdy z tobą, kochanie,
Smutku i szczęścia nie dzielę,
Smutek smutkiem zostanie,
Weselem nie jest wesele
(Robimy takie wesele, że zazdrości nam Wyspiański)
bo za miliony Kocham i cierpię katusze
Nazywam się Milijon
Mefedron, co? klepie najlepiej to on ziom!
Mefedron, po nim wjeżdżamy na kolejny poziom