Paroles
Pierdolone zakazy, jebane nakazy,
od małego tresura — system bez twarzy.
„Siedź cicho”, „nie pyskuj”, „rób co ci każą”,
a potem zdziwienie, że ludzie nie marzą.
Telewizja pierze łeb bardziej niż narkotyk,
telefon w dłoni — elektroniczny obrożnik.
Masz zapierdalać, płacić i nie zadawać pytań,
najlepiej zdechnąć cicho i nikogo nie witać.
Mówią ci co dobre, co moralne, co czyste,
a sami mają ręce bardziej brudne niż biznes.
„Uważaj co piszesz”, „uważaj co mówisz”,
bo jedno zdanie i już chcą cię udusić.
Refren:
Uważaj co mówisz, bo patrzą ci w twarz,
każdy jebany ruch zapisany jak znak.
Programują nam głowy od dziecięcych lat,
wolność zdechła dawno gdzieś pod butem tych szmat.
Zakazy, nakazy — cały ten syf,
masz żyć jak robot i nie pytać o nic.
Krzyczę głośno, choć chcą zamknąć mi ryj,
bo ten świat kocha tylko posłusznych, nie żywych ludzi.
Wolność słowa? — kurwa, chyba tylko w sloganach,
dopóki powtarzasz to co leci w reklamach.
Spróbuj powiedzieć prawdę prosto w ryj tłumowi,
to cię nazwą wariatem albo jebniętym w głowie.
Komentarze kontrola, algorytm jak pies,
każdy twój ruch zapisany gdzieś jest.
Masz być spokojny, poprawny i grzeczny,
martwy w środku, ale społecznie bezpieczny.
Ludzie zaprogramowani jak tanie maszyny,
pracuj, konsumuj i nie szukaj przyczyny.
Zero własnych myśli, tylko gotowe zdania,
świat pełen kukiełek do sterowania.
A ja mam wyjebane na ich plastikowy porządek,
na te ich zasady i fałszywy rozsądek.
Bo prawda jest brutalna, brudna i głośna —
ten świat kocha niewolników bardziej niż wolność.