Paroles
…Mówią „wywiad”.
Ja mówię: wywiad zbrodni.
Pięć kontynentów, siedem dekad, zero winnych.
Odliczam.
Zaczęło się od ropy, jak zwykle, jak zawsze,
Mosadek chciał chleba – ty dostałeś armaty w twarz, perski bracie.
CIA wchodzi tanecznym krokiem, MI6 po boku,
Demokrację pakują do piachu, szach wraca na tron, Ty złoty .
Rok później Gwatemala – Arbenz, ziemia, United Fruit,
„Komunista” – krzyknął brudny agent, i już lecą łuski w dół.
Fotel pod carem bananów, krew na zielonych liściach,
A ty w raporcie napisałeś: „operacja zakończona sukcesem, szefie” .
Pinochet dzwoni: „Jak zbudować DINA?”
Walters leci z walizką, instrukcja: łap, torturuj, znikaj.
Operación Colombo – 119 dusz, a w prasie: „zabici w walce lewaków dwóch”.
Helikoptery nad Pacyfikiem, ciała wiązane drutem,
A ty w Langley pijesz kawę, bo dziś udało się – kolejny ludobójczy produkt .
Potem Nikaragua – contras, kokaina, Boland Amendment na nic,
Hasenfus spada z nieba, a z nim prawda: „Panowie, CIA finansuje mord na cywilach z syfem”
Sajgon, przed świtem, psy spuszczone ze smyczy,
Watson mówi w kamerę: „Gestapo, tylko gorsze, bo nasze, bo Ameryka” .
Łapiesz chłopa z ryżowiska, golisz łeb, walisz w krzyże,
„To Viet Cong” – choć on orał pole, nie strzelał, nie kradł, nie kłamał.
20 tysięcy rocznie – licznik się kręci,
A ty w raporcie: „zlikwidowano szkielet”.
Szkielet to był człowiek, miał żonę, miał pole,
Ty miałeś cyferki – on miał dziurę w czole.
9/11 – twoja szansa, Bush daje ci nóż,
Waterboarding, pozbawianie snu, „wzmocnione techniki” kurwa – jak brzmi eufemizm, gdy komuś leje się mózg z ucha?
Salt Pit, Afganistan, el-Masri – zły adres,
Ty szukałeś terrorysty, a dostałeś kierowcę z Bawarii, który chciał wakacje, niestety.
Gwałt, pała, ściana, cztery miesiące,
Potem rzucasz go w Albanii jak psa – „przepraszam” powiesz? Nie, synu, wy macie tylko lżejsze teczki .
Maher Arar leci do Syrii, bo ty pomyliłeś lotnisko,
Rok w celi, kabel, szczury – a potem rząd Kanady: „sorry, to nasz obywatel, kurwa, oczywiście” .
Feinstein pisze raport, 6000 stron grozy,
A wy tniecie pseudonimy, byle tylko nie wskazać palcem, który z was to sadysta z legitymacją .
Waziristan, pole warzyw, babcia 68 lat,
Mamana Bibi zbiera pomidory – a ty w celowniku masz jej siwy włos, pacyfistyczny diable.
Dzieci patrzą, jak ciało eksploduje na kawałki,
Brennan mówi: „zero ofiar cywilnych, precyzja idealna”.
Kłamiesz, kurwo, kłamiesz – jej wnuki nie spały do rana .
Snowden puścił prawdę, a ty goniłeś go po lotniskach,
Bo lepiej ścigać sygnalistę, niż przyznać: zabiliśmy setki, nie wiedząc nawet, jak się nazywają.
Nie ma trybunału dla was.
Nie ma artykułu, który was dopadnie.
Każdy prezydent dziedziczy was jak dług,
Każdy milczy, bo każdy was używał.
Ale ja nie jestem prezydentem.
Ja jestem mikrofonem spod gruzów ambasady.
I będę wyliczał, dopóki nie usłyszycie:
ZATRZYMAJCIE SIĘ.