[Verse 1] Odcięty od świata zewnętrznego Rany mu się zagoiły Wreszcie śpi Padał wtedy deszcz Dach przeciekał gdzieś A on uczył się oddychać Liczyć dni
Poznawał tajniki jogi po cichu Kręgosłup jak most nad przepaścią myśli Śnieg spadł w środku lata Przetarł oczy I pierwszy raz sam przed sobą się przyznał Że żył źle (mmm)
[Chorus] Cały czas zastanawiał się nad Samdi Czy jutro w ogóle kiedyś nadejdzie Zmienia się głos jak u prawdziwych mędrców Gdy milczy dłużej niż inni krzyczą wszędzie
Cały czas zastanawiał się nad Samdi Czy to już koniec Czy dopiero próg Jeśli jest ktoś tam po drugiej stronie Niech mu odpowie chociaż jednym z płuc (hey)
[Verse 2] W ścianie kalendarz z oderwanym rokiem Zapach taniej kawy Stary Szary kubek W szybie jego twarz Obca i znajoma Pyta: „kiedy wreszcie przestaniesz dusić smutek?”
Odwraca wzrok Wraca do oddechu Do prostych póz W których drży mu kark Na języku sól Z tamtego deszczu Który zmył mu wczoraj Ale jeszcze nie dziś tak
[Chorus] Cały czas zastanawiał się nad Samdi Czy jutro w ogóle kiedyś nadejdzie Zmienia się głos jak u prawdziwych mędrców Gdy milczy dłużej niż inni krzyczą wszędzie
Cały czas zastanawiał się nad Samdi Czy to już koniec Czy dopiero próg Jeśli jest ktoś tam po drugiej stronie Niech mu odpowie chociaż jednym z płuc (ooh)
[Bridge] Odcięty od świata Słyszy tylko krople Każda jak pytanie wbija się w podłogę „Zostań” czy „odejdź” „walcz” czy „odpuść” A on uczy się po prostu być tu
[Chorus] Cały czas zastanawiał się nad Samdi Czy jutro w ogóle kiedyś nadejdzie Zmienia się głos jak u prawdziwych mędrców Gdy milczy dłużej niż inni krzyczą wszędzie
Cały czas zastanawiał się nad Samdi Czy to już koniec Czy dopiero próg Jeśli jest ktoś tam po drugiej stronie Niech mu odpowie chociaż jednym z płuc
Style de musique
Moody alternative rap ballad with Polish male vocals, dusty drum groove and warm bass. Verses stay close and confessional over sparse keys; chorus widens with reverb-soaked pads and simple chant-style hook. Subtle vocal doubles and ad-libs in refrains, gentle rise in intensity toward a dreamy, unresolved outro.