Paroles
Nie każda miłość potrzebuje daty w kalendarzu…
Ale dziś chcę ją nazwać głośno.
Nie nauczyłem się miłości z książek ani filmów,
Przyszła razem z Tobą, tak naturalnie, bez planów i hymnów.
Od dnia, gdy spojrzałeś na świat tym swoim spojrzeniem,
Wiedziałem, że serce może bić mocniej – i jednocześnie ciszej.
Twoje „tato” waży więcej niż tysiąc słów,
W nim jest sens, spokój i nowy punkt widzenia znów.
Nie muszę mieć wszystkiego, nie gonię za snem,
Bo mój największy skarb oddycha obok mnie.
Jeśli miłość ma kształt, to ma Twoje imię,
Jeśli ma głos – brzmi jak Twój śmiech w ciszy.
To jest moja walentynka, bez róż i bez kart,
Miłość, która nie pyta „za co”, tylko mówi „jesteś”.
Marcel, jesteś światłem w zwykły dzień,
Najczystszą formą uczucia, jaką znam i wiem.
Nie muszę mówić „kocham” głośno co chwilę,
Wystarczy, że jestem – i Ty jesteś przy mnie.
Kiedy świat jest zbyt szybki, Ty uczysz mnie zwalniać,
Patrzeć na detale, oddychać, nie uciekać.
Twoja dłoń w mojej dłoni – prosty znak,
Że wszystko, co trudne, da się przejść krok po kroku, tak.
Nie obiecuję, że ochronię Cię przed każdą burzą,
Ale obiecuję – nie odejdę, gdy nadejdą chmury.
Będę Twoim spokojem, gdy serce się boi,
Twoim „wszystko będzie dobrze”, nawet gdy świat stoi.
To nie jest miłość na jeden dzień w lutym,
To jest miłość, która trwa – bez warunków, bez umów.
To jest moja walentynka, najprawdziwszy wers,
Pisany codziennie, nie tylko dziś, w ten dzień.
Marcel, jesteś sensem, którego nie da się zmierzyć,
Miłością, która nie musi nic udowadniać ani wierzyć.
Jeśli zapytają, czym jest dom – odpowiem bez słów,
To miejsce, gdzie jesteś Ty, i gdzie zawsze wrócę znów.
Gdyby serce miało adres,
Twoje imię byłoby na drzwiach.
Gdyby czas się zatrzymał,
Chciałbym zatrzymać właśnie ten świat.
Moja walentynko, mój codzienny cud,
Miłość, która nie gaśnie, nie szuka dróg na skrót.
Marcel, zapamiętaj – zawsze masz mnie tu,
Nie tylko dziś, nie tylko w lutym, lecz w każdym dniu.
I jeśli kiedyś zapomnisz, jak bardzo jesteś kochany…
Wróć do tego dźwięku. Tu zawsze będę.