[Intro] Kiedyś krzyczał Że ten net to syf Dziś się budzi A to znowu nie jest real
[Verse 1] Guli pisał: "Wyjdź z neta Żyj" Scroll zabija ci mózg Kasuje ci styl Wyśmiewał feedy Wyśmiewał klik Gadał: "Wróć na ziemię Wyłącz ten shit"
Wyłączał telefon Rzucał go w kąt "Rel Nie piksele" – powtarzał co noc Ale sam po kryjomu Gdy wszyscy szli spać Wbijał w ekran jak w jakieś drugie ja
[Chorus] Guli krytykował internet Teraz żyje w matrixie Ciężko oddycha Kiedy kabel w jego żyłach tańczy Chciał być ponad to A jest w środku planszy Klik Klik – system zapisuje każdy jego oddech Każdy strach
[Verse 2] Dziś budzi się w pokoju Który zna z reklam Ściany gładkie jak tapeta z jego ekranu Okno – tapeta Nie może je zetrzeć Za szybą looping Wciąż ten sam poranek
Na nadgarstku pasek Co mu liczy puls Głos z sufitu mówi Kiedy ma być głód "Zaloguj się jeszcze raz Tu jest twój raj" A on sam nie pamięta Gdzie był jego kraj
Pamięta memy Nie pamięta twarzy Feedsy jak sny Które wszystko rozmazują Klika "wyloguj" Ale brak jest opcji Tylko nowe powiadomki Nowe iluzje do złudzeń
[Chorus] Guli krytykował internet Teraz żyje w matrixie Każdy jego ruch to dane w cyfrowej klatce Chciał być wolny Teraz boi się ciszy Gdy gaśnie ekran Znika świat i znika on
[Bridge] Pyta: "Kto to włączył?" – echo: "Ty sam" "To tylko przeglądarka" – tak mówili tam Teraz każda myśl ma swój malutki tag I każdy jego lęk ma sponsorowany znak
[Chorus] Guli krytykował internet Teraz żyje w matrixie Zbiera lajki jak okruszki Żeby wrócić w swoje miejsce Ale ślad prowadzi w kółko Po tym samym kafelku Więc zostaje Bo ten matrix zna go lepiej niż on sam
Style de musique
Dark, moody trap beat at mid‑tempo, Polish male vocals with a slightly laid‑back, storytelling flow. Verses sit on sparse piano stabs and subby bass, hook opens with wide pads, pitched vocal chops, and a heavier kick to make the chorus explode. Subtle glitch FX and stuttered delays reflect the “matrix” vibe, final chorus adds stacked ad‑libs and doubles for a hypnotic, anthemic feel.