Paroles
Zwrotka 1
Nie była już ogniem bez twarzy
Ni dzieckiem, co igra z losem
W jej oczach dojrzały krajobrazy
Po burzach, co przeszły przez duszę
Smak życia znała do dna
I ból, i zachwyt, i głód
Już wiedziała — światło nie dla niej
Bo w mroku jej serce biło jak cud
Pre-Chorus
Nie spadła — ona wybrała
Ścieżkę, co nie ma już dnia
Bo czasem ciemność nie przeraża
Gdy obiecuje więcej niż świat
Refren
Otchłań otworzyła ramiona
Jak dom, którego zawsze jej brak
W szeptach nocy odnalazła imię
Które brzmiało jak zakazany znak
Nie płakała — łzy wyschły dawno
Został tylko spokojny chłód
Gdy oddawała serce bez walki
W objęciach, gdzie kończy się Bóg
Zwrotka 2 (podróż Sol)
Miała dwadzieścia lat i świat przed sobą
Wiatr plątał włosy jak śmiech
Wreszcie wolna — bez cudzych granic
Szła tam, gdzie prowadził ją grzech i sen
Szukała Wzgórza Czarownic
Śladów tych, co żyły jak ona
W nocnych modlitwach szeptała imię
Księcia Ciemności — jak obietnicę, jak dom
Lecz w dłoniach wciąż niosła ciepło
Dla tych, których kochała najbardziej
Dla nich potrafiła stanąć przed śmiercią
I oddać wszystko — bez żalu, bez skargi
Pre-Chorus
Bo w niej był ogień i czułość
Mrok i światło splecione w jedno
Serce, co klękało przed cieniem
I biło najmocniej dla bliskich, bezbronne
Refren
Otchłań otworzyła ramiona
I przyjęła ją taką, jaką jest
Z całym jej głodem istnienia
I miłością silniejszą niż śmierć
Bo nawet w najczarniejszej nocy
Płonął w niej jasny ślad
Dla świata mogła być córką ciemności
Dla swoich — była gotowa na strach
Zwrotka 3 (Liv)
A w jasnym domu gasło powoli
Serce zbyt dobre, by umieć się bronić
Miłość miała być ciepłym schronieniem
Stała się ciszą, w której łatwo zniknąć
Słowa, co miały być czułe
Raniły chłodem co dnia
I tylko noc słyszała jej modlitwy
Których nie słuchał już nikt poza nią
Pre-Chorus
Jedna wybrała płomień i cień
Druga trwała przy świetle do końca
Dwie drogi z tego samego snu
Jedna jak krzyk, druga jak milcząca rozpacz
Refren
Otchłań otworzyła ramiona
I przyjęła ją taką, jaką jest
Z całym jej głodem istnienia
I miłością silniejszą niż śmierć
A druga stała przy oknie
Z nadzieją cienką jak szkło
Patrząc, jak życie przecieka przez palce
Cicho, bez gniewu, bez słów
Bridge (narastająco)
Nie każda ciemność jest klątwą
Nie każde światło to dom
Czasem trzeba się zgubić naprawdę
By znaleźć swoje własne dno
A serce potrafi być dziwne
Kochać tam, gdzie strach chce uciec
I iść prosto w ramiona nocy
By dla innych stać się światłem w mroku
Refren (mocno)
Otchłań nie była upadkiem
Była wyborem, ostatnim z dróg
Jedna w ramionach nocy odżyła
Druga przy świetle straciła swój cud
Dwie córki jednego początku
Dwie prawdy, co rozdarły świat
Jedna oddałaby życie za miłość
Druga oddała je po cichu — dzień po dniu, wśród ścian
Style de musique
Emotional cinematic folk ballad, tragic but warm, about love stronger than fear, inner conflict between darkness and tenderness. Soft verses, soaring chorus, orchestral build, expressive female vocal.