[Verse] Bartku wstaje bladym świtem Sześć na zegarze i rusza w tan Anfisa z boku go smyra delikatnie Kanapki z mortadelą robi mu sam [Chorus] Na żwirownię już kieruje Woźidłem śmiga Nie czuje bólu Agata na niego patrzy z czułością Codziennie liczy te tony z trudnością [Verse 2] Bartku w robocie się nie oszczędza Kamienie Piasek Brud na fartuchu Lecz Anfisa zawsze wita z ciepłym uśmiechem Mortadela od niej To perfekcja w domu [Chorus] Na żwirownię już kieruje Woźidłem śmiga Nie czuje bólu Agata na niego patrzy z czułością Codziennie liczy te tony z trudnością [Bridge] Po ciężkim dniu do domu powraca Z Anfisą czekającą na niego wiernie Kanapki z mortadelą To pełna moc Woźidło zostawia Czas na relaks [Verse 3] Bartku marzy Że kiedyś zwolni tempo Lecz dziś woźidło i żwirownia to jego cel Agata wciąż liczy te tony z wyczuciem A on dla niej będzie zawsze numerem jeden