Letra
[Verse 1]
W domu, gdzie liczy się tylko zysk,
każde pytanie odbija się od drzwi.
Nie ma rozmowy, jest rachunek strat,
a cisza siedzi z nami cały czas.
[Pre-Chorus]
Mówisz: „to próba”, mówisz: „taki plan”,
lecz czyje ręce piszą ten rachunek ran?
[Chorus]
Nie mierzcie Boga swoją miarą,
nie każcie klękać przed waszą karą.
Jeśli miłość ma mnie łamać,
nie chcę już takiej miłości znać.
Ile jeszcze można znieść,
gdy własny dom odbiera tlen?
Moje życie jest lepsze bez was—
tę prawdę wreszcie mówię wam.
[Verse 2]
Bóg na pokaz, pod waszą publikę,
święte słowa, a spojrzenia zimne.
Krzyż na szyi, wyrok w każdym zdaniu,
a człowiek znika w waszym nauczaniu.
[Pre-Chorus]
Nie mów mi, że cierpienie daje sens,
gdy sami dokładacie ciężar, dzień po dniu.
[Chorus]
Nie mierzcie Boga swoją miarą,
nie każcie klękać przed waszą karą.
Jeśli miłość ma mnie łamać,
nie chcę już takiej miłości znać.
Ile jeszcze można znieść,
gdy własny dom odbiera tlen?
Moje życie jest lepsze bez was—
tę prawdę wreszcie mówię wam.
[Bridge]
Nie jestem waszym dowodem,
nie jestem winą do ukrycia.
Zostawiam klucz na stole.
Idę po swoje życie.
[Final Chorus]
Nie mierzcie Boga swoją miarą,
nie każcie klękać przed waszą karą.
Niech wasze słowa zostaną za mną,
nie będę już ich nosił jak blizn.
Ile można znieść? Już wiem:
nie muszę więcej znosić nic.
Moje życie jest lepsze bez was—
i pierwszy raz oddycham sam.
[Outro]
Oddycham sam.
Moje życie jest lepsze bez was.
Estilo de música
Polish dark alternative rock with restrained industrial percussion, low-tuned electric guitars, tense bass and sparse piano accents. Mid-tempo, minor-key, heavy but controlled groove. Male baritone lead, intimate and weary in the verses, rising into a forceful, melodic chorus; crisp consonants, natural vocal grit, no choir. Arrangement builds from a sparse opening to dense choruses, then strips back for a blunt final refrain. Dry close vocal against wide guitars, punchy drums, raw modern mix.