[Verse 1] Moje życie to nie bajka Tapeta schodziła z ram Pamiętam krzyk przez cienką ścianę Gdy zasypiał blok Zasypiał świat
A obok lęki z nocy na noc Coraz bliżej Coraz wprost Za krótkie sny Za długie krzyki Na zegarze wieczna noc
[Chorus] Łzy w poduszkę Cichy krzyk w głowie I tylko cisza pytała: "czy to przetrwasz?" Gapiłem się w sufit jak w wielkie morze Fala za falą Aż odpłynął wstyd
Łzy w poduszkę Cichy krzyk w środku I tylko cisza pytała: "czy to wszystko?" Czy jeszcze długo mam się bać oddechu Kogoś Kto śpi dwa pokoje stąd
[Verse 2] Na śniadanie strach i zimny chleb Milion słów uwięzłych w gardle "Uśmiechnij się Przecież nic się nie dzieje" Kłamał każdy kubek na szafce
Chowałem myśli pod koc Pod dywan Żeby nikt nie potknął się o mnie Nauczyłem się znikać w rozmowach Żeby nie pytać Czy to ja jestem problemem
[Chorus] Łzy w poduszkę Cichy krzyk w głowie I tylko cisza pytała: "czy to przetrwasz?" Gapiłem się w sufit jak w wielkie morze Fala za falą Aż odpłynął wstyd
Łzy w poduszkę Cichy krzyk w środku I tylko cisza pytała: "czy to wszystko?" Czy jeszcze długo mam się bać oddechu Kogoś Kto śpi dwa pokoje stąd
Estilo de música
Dark, intimate Polish rap ballad over sparse minor-key keys and deep sub; verses calm and close-mic, chorus opens with layered male vocals and airy pads, drums build from soft snaps to a heavy halftime groove in the second hook, leaving space for raw storytelling and pauses that let the lines sink in