Letra
[Intro]
Od świtu pod górę
Kask zapięty, łapy w łapie
Patrzę w dół na trasę
To jest mój etat, nie etapie (aha)
[Verse 1]
But w klatkę, klik, blok
Serce w gardle, tik-tok
Wyciąg jak windą w szok
Patrz w dół, to mój widok
Kolejka wężem po stoku
Każdy tu czuje to w boku
Ręce jak liny od skoku
Myśli w trybie ataku
Free ride, jadę gdzie chcę
Nie ma taśmy, wybieram kępę drzew
Ślad po oponie jak podpis na glebie
Tu, gdzie kamień jak cegła chce wjechać ci w kask i w zęby
Bandą jak ścianą wchodzę bokiem, drift
Korzeń jak miną, ale lecę w gift
Gdy łapie mnie flow, nie ma hamulców
Tylko palec w ready i środek w impuls
[Chorus]
To jest downhill, brat, w dół jak z klifu (jak z klifu)
Jak nie czujesz strachu, znaczyś martwy w środku (ej)
Bike park, kurz, błoto w zębach, w uszach krzyk (krzyk)
Jak spadamy, to na stylu, jak wstajemy, dalej trip
To jest freeride, jadę, gdzie mi głowa śni
Linia jak kolejka w tatuażu po choin
Jak mnie szukać, to pod górą, nigdy w sieci
Bo mój dom to jest ta trasa, która z serca leci (ej)
[Verse 2]
Drop jak klif, patrz w dół, nie mrugaj (nie)
Palce na klamkach, ale w głowie: "odpuszczaj"
Kamień pod kołem jak pchnięcie w plecy
Jak nie stoisz nad mostkiem, nie zrozumiesz tej lekcji
Gapy z desek, ziemne boksy, skok
Głowa mówi stop, ciało robi krok
W powietrzu cisza, w głowie krzyk
Lądowanie jak sędzia, albo gwizd, albo zgrzyt
Table top, skręcam ramą w bok
Zdjęcie w oczach kumpla, co nie zdążył włączyć klip
Gdy orbitę robią ręce, łapy czują grip
Nawet jak mnie rzuci, składam się jak z nit
[Chorus]
To jest downhill, brat, w dół jak z klifu (jak z klifu)
Jak nie czujesz strachu, znaczyś martwy w środku (martwy)
Bike park, kurz, błoto w zębach, w uszach krzyk (ej)
Jak spadamy, to na stylu, jak wstajemy, dalej trip
To jest freeride, jadę, gdzie mi głowa śni
Linia jak kolejka w tatuażu po choin
Jak mnie szukać, to pod górą, nigdy w sieci
Bo mój dom to jest ta trasa, która z serca leci
[Bridge]
Ktoś liczy lajki, ja liczę runy (run)
Ile razy w sezonie zmieniam dętki, plomby
Deszcz czy słońce, błoto jak mur
Jak nie masz ducha, nie zjedziesz z gór
[Chorus]
To jest downhill, brat, w dół jak z klifu
Jak nie czujesz strachu, znaczyś martwy w środku
Bike park, kurz, błoto w zębach, w uszach krzyk
Jak spadamy, to na stylu, jak wstajemy, dalej trip
To jest freeride, jadę, gdzie mi głowa śni (ej)
Linia jak kolejka w tatuażu po choin
Jak mnie szukać, to pod górą, nigdy w sieci
Bo mój