Letra
…Mówią „Komitet Bezpieczeństwa”.
Ja mówię: komitet, który zbezcześcił ziemię.
Od Moskwy po Kabul, od Mińska po Ałma-Atę.
Wyłącz mikrofon? Nie.
Włączam archiwum.
Smoleńsk, las, dacze KGB na wzniesieniu –
Pod fundamentem polski mundur, polskie cienie .
Zakirow dostał prawdę w łapę, jak otworzył teczkę,
NKWD nie błądziło – NKWD strzelało w głowę, w tył czaszki, precyzyjnie.
Pyta szefa: „Panowie, a kto tu leży?”
„Milcz, kurwa, bo pojedziesz do Łubianki na dywanik”.
On nie milczał – zbierał świadków, spisywał, chował w zeszyty,
A KGB mówi: „schizofrenik, wypierdalać z systemu”.
Motocykl go dwa razy pocałował na ulicy,
To nie był przypadek – to była podpowiedź: masz zamknąć ryj, prawdomówny głupcze .
Dziś leży w Łodzi, Polska dała krzyż i grób,
Ale za późno, zawsze za późno, jak kula – nie wróci trup .
Mińsk, noc, NKWD puka do poetów.
„Panie Kupała, panie Kołas, zbieramy walizki, będziemy pisać w niebie”.
Stu dziesięciu – pisarzy, malarzy, tych, co mieli duszę narodu w garści,
W piwnicy czeka ściana, a na ścianie: „Próbowano zabić duszę białoruskiego narodu” .
Dziś przed siedzibą KGB palą znicze,
A władza mówi: tabu, nie grzebać, nie liczyć, nie płakać.
Łukaszenka całuje Stalina w portret,
A ofiary w Kuropatach wciąż czekają na imię, na metrykę, na kogoś, kto powie: BYLI .
Kazachstan, 1937, 25 tysięcy elit w jeden rok .
„Nacjonaliści, pan-turcyści, wrogowie ludu” – wyrok: rozstrzelać, dołożyć rodzinę.
Kirgistan, 10 tysięcy – aktywiści, akyny, ludzie stepu,
Moskwa mówi: „wy co, kurwa, myśleliście, że macie własną historię?” .
2,4 miliona kartotek otwarto w Ałmaty,
Każda kartka to czyjś ojciec z dziurą w potylicy .
Dziś Memoriał w Rosji zdechł – zamknęli im usta sądem ,
Bo prawda o gułagu boli, jak łyżka wbita w oko imperium.
W Łubiance był wydział – nazywał się „trzynastka”,
W nomenklaturze: Spetsbureau, w tłumaczeniu: rzeźnia z teczką .
Mokryje dieła – mokra robota, czarna robota,
Trocki w Meksyku dostała czekanem po czaszce,
Bo Stalin kiwnął małym palcem i powiedział: „Zróbcie to tak, by nie śmierdziało” .
Bandera w Monachium, Rebet w Karlsruhe,
Staszynski pluje cyjankiem w twarz – order na klatę, potem ucieczka na Zachód .
Parasolka w Londynie, Markow pada na Westminster Bridge,
Bułgarska służba, sowiecka ręka, trucizna w ampułce – nikt nie widział, nikt nie wie .
Dubs w Kabulu – ambasador USA,
KGB mówi: „terroryści” – a terroryści to ich własne dzieci, wyszkolone w obozach .
I nie mów mi, że to przeszłość.
Nie mów, że KGB nie żyje, bo ma nową wizytówkę.
FSB to ten sam pies – tylko zmienił obrożę,
A Łubianka wciąż patrzy oknami na plac,
Gdzie głaz Sołowiecki leży jak wyrzut sumienia,
A oni chcą postawić z powrotem Dzierżyńskiego .