[Zwrotka 1] Na osiedlu prawo piszą kible i ściany Tu nie ma paragrafów, są tylko złamane zasady Pierwsza – nie pękaj, choćby cię przypalali Druga – nigdy nie gadaj, choćby grozili mamie
Jebac psy, jebac suki w niebieskich ciuchach Każdy kto nosi kaburę – ten jest w moim życiu wróg Nie obchodzi mnie czy jesteś „dobrym gliną” Jak zakładasz kajdanki – jesteś trupem dla braci z osiedla
[Refren] Jebac konfidentów! (hajs!) Jebac kapitana! (hajs!) Jebac system cały! (hajs!) My mamy swój kodeks – betonowy testament!
[Zwrotka 2] Numer trzy – nie bierz od obcego towaru Numer cztery – nie wpuszczaj nikogo do chaty za darmo Numer pięć – jak ktoś sprzedał kolegę za dychę To nie ma już powrotu, wyrok na niego wisi w cieniu
Widziałem jak płakał „przecież musiałem” Płakał jak szmata, kiedy dostał w ryj na klatce Nie ma litości dla szczura co sprzedaje swoich Jego mama będzie płakać – ale to już nie nasz problem
[Refren] Jebac konfidentów! (hajs!) Jebac kapitana! (hajs!) Jebac cały ten cyrk! (hajs!) My mamy swój kodeks – betonowy testament!
[Zwrotka 3] Szacunek nie spada z nieba, szacunek się kradnie Albo go wywalczysz pięściami, albo giniesz na marne Nie szanuję hajsu, jeśli jest z brudnej roboty Ale szanuję ziomka, co siedzi za nas obu w pace
Nie śpiewam o miłości, tu nikt nie wierzy w bajki Tu wierzy się w nóż, w młot i w to, że brat nie sprzeda bratka Więc jak kiedyś mnie zamkną i dadzą mi 7 lat To i tak wyjdę z podniesioną głową – bo nie puściłem farby, brat
[Outro / Refren wolniej] Jebac psy… jebac psy… Jebac psy… jebac psy… Kto sprzedał – ten nie żyje… Kto sprzedał – ten nie żyje… Betonowy kodeks – do końca życia…