Przekwitły bzy, więdną wiśnie, jesień jaskółki goni. Odchodzącym nikt nie uściśnie wyciągniętej przyjaźnie dłoni. Niema radości w rozkwicie idących wiosen i wieści zgubiło się nasze życie, tamtą jesienią szeleści. W ruinę sypią się cegły przeszłości, co była butna nadzieje nasze poległy na polach Kocka i Kutna. A dotąd walczy przedmurzem, w kadzidłach pustych obietnic 0 prawdo, podszyta tchórzem 0 ludzie, skąpi i niecni. Znów rosną i znowu giną szyderczym wyrokiem losu: Tobruk lub Monte Cassino, i krew bez prawa do głosu. Dziś Atlantycka nam Karta, pochwał dla Polski korona jutro ze złudzeń odarta, z miłości wydziedziczona. Tyle wierności i wiary, tyle miłości i mocy zepchniętej na dno ofiary w ciemność oszustwa i nocy.