Letra
[Zwrotka 1]
Codziennie wstaję — ten sam blok, ten sam widok,
Za oknem szaro, jakby ktoś zgasił życie w kolorach.
Tu marzenia są tanie, jak wódka pod sklepem,
A każdy dzień przypomina wczoraj — tylko trochę zimniej.
Za rogiem dług, za drugim obietnice bez sensu,
Tu się żyje z dnia na dzień, w rytmie stresu.
Nie mam złota, nie mam szczęścia, mam tylko ten bit,
I serce, co wali jak młot, bo wciąż chce żyć.
[Refren]
Bez przyszłości — jak wielu stąd,
Walczę o jutro, gdy ginie prąd.
Beton, szarość, blok i dym,
To moje życie — i to nie film.
Bez przyszłości — jak wielu stąd,
Nie ma aniołów, jest zimny front.
Zaciśnięte pięści, otwarty ból,
To moja prawda — mój własny stół.
[Zwrotka 2]
Nie ufam nikomu — każdy coś gra,
Uśmiech na twarzy, a za plecami plan.
System nas mieli jak mięso w maszynie,
Nie masz kasy — to nawet nikt cię nie minie.
Patrzę w lustro — nie szukam bohatera,
Widzę typa, co stoi i wciąż się stara.
Nie szukam zbawienia, nie proszę o cud,
Bo jedyne, co mam, to beton i bunt.
[Refren]
Bez przyszłości — jak wielu stąd,
Walczę o jutro, gdy ginie prąd.
Beton, szarość, blok i dym,
To moje życie — i to nie film.
Bez przyszłości — jak wielu stąd,
Nie ma aniołów, jest zimny front.
Zaciśnięte pięści, otwarty ból,
To moja prawda — mój własny stół.
[Mostek / Outro]
Miasto śpi, a ja wciąż czuwam,
Bo wiem, że jutro znowu się nie uda.
Ale póki oddycham — będę grał,
Bo nawet bez przyszłości — mam swój świat.
Estilo de música
Rap, Hip Hop, Sadness, Anger, soulful, Melancholy, Male Voice, 80-120 BPM