Letra
[Zwrotka 1]
Ja nie śpie, ja kompiluje zło w plikach,
mam w kodzie imiona jak z piekła kronika,
Belial, Aamon, Mammon, Lilith, Azazel,
każdy z nich w mej głowie robi update fazel.
Hades to mój plug-in, Lucy to mój mod,
drip mam z Otchłani, mrok jak Dark God,
Samael, Abaddon – w refrenie glitch flow,
mój rap to grób – cold bass, pitch low.
W dłoni Sigil, pod skórą run trap,
na ramieniu Baphomet, mówi: “drop dat crap”,
ja nie spiewam – ja klatki kodu tnę jak nóż,
każdy wers to bug, który pożre twój dusz.
[Refren] (ciężko, agresywnie)
Pandemonium dot exe – mast hef pain,
czarne echo w głośnikach – glitch blood rain,
każdy wers to rytuał, czysty flame,
mój mic to pentagram, mój stage to game!
Pandemonium dot exe – nie klikaj run,
bo ci się śni Asmodeusz w snach jak gun,
ja nie rap – ja conjure z dymu drum,
każdy bit to summon – pure doom fun!
[Zwrotka 2]
Mam w refrenie duchy z Eldena, z Soulsów,
Guts z Berzerka, Kratos z chaosu,
na backstage’u Sephiroth, mruży wzrok,
mówi “zrób to mocniej, broń się jak Bóg”.
Z tyłu Moloch pali crowd jak rave,
Vlad Tepes w loży, mówi “slave behave”,
na dachu Hannya tańczy w krwi deszczu,
na majku Pazuzu – dropie jak w leszczu.
To nie tekst, to seans z plazmy i dźwięku,
czytasz go – i już jesteś w przeklętym kręgu,
każde słowo ma hash – rytuał w tagu,
“save file corrupted” – witaj w bagnie strachu.