[Intro] [krótki Chrapliwy motyw harmonijki Potem pojedyncze dźwięki gitary]
[Verse 1] Port to jest poezja rumu i koniaku Stare liny śmierdzą solą W ustach smak tytoniu Barman zna mój życiorys lepiej niż ja sam Patrzę w szkło jak w mały Pęknięty świat
[Chorus] Port to jest poezja Której nikt nie czyta Łzy mieszają się z bursztynem z dna kielicha Mówiłaś: "wrócę" A został tylko ślad szminki na szkle Tu się uczę pić milczenie zamiast ciebie
[Verse 2] Za oknem ryczy wiatr jak stary Pijany chór Na ławce śpi marynarz Śni mu się inny port Ja układam w głowie wiersz z twoich krótkich sms-ów Każde twoje "dobranoc" pali bardziej niż spirytus
[Chorus] Port to jest poezja Której nikt nie czyta Łzy mieszają się z bursztynem z dna kielicha Mówiłaś: "wrócę" A został tylko ślad szminki na szkle Tu się uczę pić milczenie zamiast ciebie
[Bridge] [solo harmonijki Z dogrywką pojedynczych akordów gitary]
[Chorus] Port to jest poezja Której nikt nie czyta Każdy wers to nowa blizna pod koszulą życia Jeśli kiedyś tu zabłądzisz Poznasz mnie po tym Że wciąż zamawiam dwa kieliszki I czekam Aż wejdziesz drzwiami z mgły
[Outro] [cichy slide na gitarze Ostatni przeciągnięty dźwięk harmonijki]
Musikstyle
Smoky Polish ballad, male vocals; intimate solo electric guitar with gentle tremolo and sparse melodic fills, raw harmonica interludes weaving between verses; verses start hushed and close-mic’d, chorus opens with wider vibrato and more sustain; dynamic arc builds from bar-stool confession to cathartic final refrain, last chord and harmonica line hang in the air