[Verse 1] Z Brzeziej Łąki W świat jak z map Przemek pakuje Swój cały stan Laptop w plecaku Marzenia w głowie „Jeszcze tu wrócę” Mówi po cichu sobie
Wrocław przed oczami Jak wielki plan Blok Tramwaj Most I kawy stan Wynajęty pokój Okno na sznur prania Ale w tym ciasnym kącie Rodzi się kod i grania
[Chorus] Przemek z Brzeziej Łąki Pisze sny w tysiącu linii Każdy błąd Co go przyblokuje Robi z niego silnik Przemek z Brzeziej Łąki Swoją drogę klika w noc Gdy inni dawno już śpią twardo On debuguje mrok
[Verse 2] Kompiluje skrypty Szuka w życiu celu Czy w tym wszystkim chodzi Tylko o tabelę? Stand‑up Daily Ticket Sprint A on w głowie Inny plik
Poznał w open space’ie Dziewczynę z działu danych Śmiech przy automacie Cukier w dwóch kubkach kawy „Po pracy pokażę Ci swoje bugi” „A ja ci swoje książki” I jakoś bliżej nagle (oho)
[Chorus] Przemek z Brzeziej Łąki Pisze sny w tysiącu linii Każdy błąd Co go przyblokuje Robi z niego silnik Przemek z Brzeziej Łąki Swoją drogę klika w noc Gdy inni dawno już śpią twardo On debuguje mrok
[Bridge] I nagle widzi Że cel ma twarz Śmiech nad klawiaturą Spokojny brzask Już nie sam w tramwaju Przez most o świcie Wrocław to adres A dom to czyjeś życie
[Chorus] Przemek z Brzeziej Łąki Pisze sny w tysiącu linii Każdy błąd Co go przyblokuje Robi z niego silnik Przemek z Brzeziej Łąki Już nie szuka Dokąd iść Bo w oczach kogoś obok Znalazł swój życiowy plik
Musikstyle
Bounce’ujący, pogodny rap z lekkim trapowym pulsem, błyszczący synth lead i ciepły bas. Zwrotki w luźnym, gadanym flow, refren melodyjny i chwytliwy, z prostymi chórkami w tle. Delikatne piano akcentuje wzruszające momenty, w bridge’u lżejsza dynamika, potem powrót pełnej energii.