[Verse 1] Mówią mi "milcz" Patrz w podłogę Nie w twarz Na karku oddech A w głowie tylko strach
W kieszeni paszport Ale jakby był z lodu Topnieje wolność Kiedy stoisz zbyt długo u progu
[Chorus] To są niewidzialne kajdany Ciągną w dół jak kamień w dłoń Mówią: "taki jest twój los Kochany" A ja w środku krzyczę: "dość"
To są niewidzialne kajdany Na języku słony pot i wstyd Ale serce jeszcze wali mi jak młot Bo wiem Że mam prawo żyć
[Verse 2] Słowa jak bat "masz tu być Masz tu trwać" W oknie cudze niebo A ja się boję go brać
Liczą się tylko Ich kaprys Ich śmiech A moje imię Ginie w przekleństwach jak śmieć
[Chorus] To są niewidzialne kajdany Ciągną w dół jak kamień w dłoń Mówią: "taki jest twój los Kochany" A ja w środku krzyczę: "dość"
To są niewidzialne kajdany Na języku słony pot i wstyd Ale serce jeszcze wali mi jak młot Bo wiem Że mam prawo żyć
[Bridge] Może jutro Otworzy się drzwi szparka Może słowo Zamieni się w krzyk jak flara
Bo choć trzymasz mnie przy ziemi Jakbym był tylko cieniem To w tym cieniu rośnie płomień Który spali twoje więzienie
[Chorus] To są niewidzialne kajdany Ciągną w dół jak kamień w dłoń Mówią: "taki jest twój los Kochany" A ja w środku krzyczę: "dość"
To są niewidzialne kajdany Na języku słony pot i wstyd Ale serce jeszcze wali mi jak młot Bo wiem Że mam prawo żyć
Musikstyle
Dark, minimalist trap ballad with tense synth pads, sparse sub bass, and tight programmed drums; verses whispered-rap close to the mic, chorus opens with layered male vocals and eerie vocoder doubles; subtle metallic percussion and reverse FX build pressure toward a final, sudden drop to almost a cappella.