Sylaby tną tlen, ta–ta–ta, tempo na styk Każdy wers wyliczony, jakby liczył go klik Nie dotykaj mi flow, bo się zadławisz jak glitch To nie preset z paczki, to lata pod presją i pitch
Rap to nie cosplay, nie kaptur, nie fit Musisz nosić treść w głowie, nie w opisie, nie w nick Nie robię beefów — robię selekcję i filtr Kto nie łapie tempa, znika w tle, szybki fade, pstryk
Za szybki na kadr, nie złapiesz mi ruchu Myśli jadą szybciej niż werbel w tym buchu Zero pauz, zero stop, jadę po linie jak po drucie 120 tnę precyzyjnie, 160 — w absolutnym skrócie
Tick-tick, każdy takt jak impuls w skroniach Język łamie prędkość, nie zostaje w ogonach Blink and you miss it — moment i znikam Flow nie do skopiowania, to jest to czym oddycham.