[Verse 1] Mieli uśmiech na twarzy Nóż schowany w dłoni Mówili "bracie" Gdy Moje plecy były do obrony
Przy stole pełno krzeseł Gdy wszystko było proste Gdy światła były jasne Szklanki zawsze pełne Głośne toasty
Znikli jak dym znad szkła Gdy przyszło coś niewygodne Straszne Został talerz i ja I zegar bijący głośniej niż gadanie wasze
[Chorus] Obiecanki ja Dotrzymuję sam Wy składaliście słowa jak tani banknot Obiecanki ja Ile jeszcze mam Płacić za wasz teatr Za każdą waszą rolę (ey)
Obiecanki ja W lustrze widzę plan Już nie szukam dłoni Co puszczają w połowie Obiecanki ja Sam podpiszę stan Ja się trzymam siebie Nie tracę nic po drodze
[Verse 2] Pytasz Czemu milczę Bo już nie mam pytań Ile razy mam się sparzyć Żeby w końcu przestać pytać Kto mnie chwyta
Telefony milkną Gdy się pali grunt Tacy głośni w mojej głowie Gdy liczyłem tylko na wasz punkt
Dziś mam krąg jak pierścień Mały Ale twardy Kto został przy zimnej kawie Ten ma miejsce bliżej gardła Bliżej prawdy
[Bridge] Nie chcę waszych rad Z pisanych pod publikę Zabierzcie swoje "zawsze z tobą" Skoro zawsze było tylko Kiedy było picie
Ja już znam ten stan Kiedy pęka plan Ale jeśli coś podpiszę To pod swoim imieniem Nie pod waszym kłam
[Chorus]
Musikstyle
Brooding Polish trap ballad over sparse, detuned keys and deep subs. Close, slightly distorted male vocals, intimate and confessional in the verses; hook opens with wider stereo doubles and subtle choir pads. Minimal percussion that tightens into skittering hats and heavy kicks in the chorus, then drops back to almost nothing for the bridge. Dark, cinematic atmosphere with plenty of space for the vocal to cut through.