[Intro] W małym miasteczku Gdzie świt szeptał drzewom Mieszkała brunetka Z niebem w spojrzeniu
[Verse 1] Mówili: Sylwia Bo imię jak pieśń Warkocz jak węgiel A w oczach – cichy dzień Patrzyła w okno Gdy deszcz rysował szkło Szukała serca Które zrozumie ją
[Chorus] Piękna bajka o Sylwii Która w cieśli miłość śni Niebieskimi oczami Rozświetlała wszystkie dni On jej domy budował Ona dom znalazła w nim I tak już zostało Aż po ostatni zimny świt
[Verse 2] Przyszedł raz cieśla Z zapachem ciepłych desek W dłoniach miał drzazgi W sercu czuły wiersz „Pani Ten dach Przecieka Widzę sam” A ona się uśmiechła Jakby znała jego plan
[Pre-Chorus] On strugał słowa Ona milczała w śmiech Jak dwa filary Spotkali się we śnie
[Chorus] Piękna bajka o Sylwii Która w cieśli miłość śni Niebieskimi oczami Rozświetlała wszystkie dni On jej domy budował Ona dom znalazła w nim I tak już zostało Aż po ostatni zimny świt
[Bridge] [whispered vocals] Minął rok Może dwa [belted] A tu dom A tu sad Mała dłoń w większej dłoni Śmiech odbijał się od bram Każda belka pamięta Jak jej szept wołał go „Zostań jeszcze na chwilę Zostań ze mną na sto lat”
[Chorus] Piękna bajka o Sylwii Która w cieśli miłość śni Niebieskimi oczami Rozświetlała wszystkie dni On jej domy budował Ona dom znalazła w nim I tak już zostało [Chorus]
[Outro] W małym miasteczku Wciąż snuje się ten śpiew Że gdy serce wybierze Będzie chronić cię jak pień Sylwia i cieśla Pod gwiazd dywanem szli I żyli razem długo I szczęśliwi byli dziś
Musikstyle
Orchestral Polish fairytale ballad, gentle waltz feel with acoustic guitar and piano under warm strings. Female vocals float softly in the verses, chorus blooms with lush violins, celesta sparkles, and subtle choir pads. Dynamic swell in the bridge then a tender, intimate final chorus with a soft rubato ending.