Było to zimą, dupa odmarzała , lecz Paulina i tak się spotkać chciała. W mrozie jechali i się w Sopocie przy Aquaparku spotkali. On był pojebany a ona na fali. Kiedy szli razem wolno chodnikiem, podstawiła mu nogę a on uratował się unikiem. Równie dobrze mógłby być fajtłapą nocnikiem. Była herbatka i było ciastko a on zauważył że jest wyjątkową laską. Nim zdążył namówić by się z nim powlekła , pokazała faka i uciekła. Myślał że chuj z tego wielki , że już nie zobaczy cygańskiej panienki. Lecz spotkali się znowu, był buziak, cieszenie a nakoniec giry wodą popażenie.
( refren) powiem ci jedno Pola debilu. Jesteśmy sobie pisani jak kiełbasa na grilu. Jesteśmy dla siebie mimo trudu i znoju bo cie kocham nad życie ty mały gnoju.
Patryka życie było skomplikowane przez co Paulina dostawała piane. On kocha ją bardzo i ciągle walczy a miłoś jego jest jak ciepły bardzczyk. Tyle pięknych rzeczy jest ciągle przed nami wiec nie rzucajmy w siebie chujami. Kocham cie i nie odpuszcze nawet gdy sam sie jak kupe w kiblu spuszcze.
( refren) powiem ci jedno Pola debilu. Jesteśmy sobie pisani jak kiełbasa na grilu. Jesteśmy dla siebie mimo trudu i znoju bo cie kocham nad życie ty mały gnoju
Zatem zaklinam nie uciekaj już bo ani ty ani ja to nie tchórz.