Text
[Verse]
Mażena wstaje, dzień w dzień harówka,
Torebki w dłoniach i zapierdala jak mrówka.
Pod ruchomymi schodami wojna o każdego klienta,
A Marcel w pokoju, za jego życie należy się renta.
Marcel patrzy na świat, przez zamknięte oczy.
Okno zamknięte, powoli do kuchni kroczy,
Słuchawki na uszach, porwane kalesony na dupie,
Mażena sprzedaje torebki, by zarobić na zupę.
[Chorus]
Mażena pod schodami, Marcel wciąż w domu,
Ciężar w sercu, być szczęśliwym nie ma komu.
Czemu? Czemu? – pyta w zimnym mieszkaniu,
Marcel narzeka, Mażena chce wyjechać z tego kraju.
Ciemno w pokoju, puszki leżą na podłodze,
Mażena wciąż walczy, znowu kupuje pizze po drodze.
Sąsiadki szepczą, że syn w domu nie pomaga,
Że "jak ściana blady", że "depresja go dopada".
W domu jak zawsze cisza, w łazience brudne ubranie,
A Mażena marzy, by włączyć pralkę i zrobić w końcu pranie.
Wciąż szuka mieszkania, dzwoni po pośrednikach, to nie mądre,
Ale Marcel tylko mówi: „zamknij mordę”
[Chorus]
Mażena pod schodami, Marcel wciąż w domu,
Ciężar w sercu, być szczęśliwym nie ma komu.
Czemu? Czemu? – pyta w zimnym mieszkaniu,
Marcel narzeka, Mażena chce wyjechać z tego kraju.
[Scratch]
Zamknij mordę
Stara babo
Upośledzona
Musikstyle
hip hop, scratch, scratch-heavy, and chopped soul samples, male vocals, sharp snares, vinyl crackle, sample-based, rap, gritty boom bap with male vocals; deep kicks, po polsku, chorus sing female