Text
Budzik dzwoni, ale wciąż śpię w środku siebie
Okna duszą ciszą, w sercu tylko kurz i gniew
Ściany patrzą, jak oddycham coraz płycej
Tonę w myślach, które wiążą gardło tak jak stal
Niosę ciężar dnia na barkach, które pękają
Krzyczę w próżnię, ale echa nie wracają
Choć serce bije, czuję, że gaśnie powoli
To nie koniec – jeszcze stoję, choć na granicy woli
Lustro kłamie – obcy patrzy z drugiej strony
Zmarszczki jak blizny, ślady dawnych, cichych wojen
Czasem myślę, że sen byłby łatwiejszym końcem
Ale płomień we mnie szepcze: jeszcze walcz, nie odchodź w cień
Niosę ciężar dnia na barkach, które pękają
Krzyczę w próżnię, ale echa nie wracają
Choć serce bije, czuję, że gaśnie powoli
To nie koniec – jeszcze stoję, choć na granicy woli
Nie chcę aniołów, nie proszę o zbawienie
Chcę tylko chwili, w której znów poczuję tlen
Niech burza zmyje strach i cały brud ze skóry
A jeśli mam upaść – niech to będzie mój własny sen
Niosę ciężar dnia na barkach, które pękają
Krzyczę w próżnię, ale echa nie wracają
Choć serce bije, czuję, że gaśnie powoli
To nie koniec – jeszcze stoję, choć na granicy woli
Jeszcze stoję…
Na granicy woli.
Musikstyle
Classic Rock, Nostalgia, Male Voice, 60-80 BPM