كلمات
(Zwrotka 1)
Znowu zaczynam dzień od marudzenia,
Że kawa za zimna, że świat się pozmieniał.
Ale tak naprawdę brakuje mi tła,
Cisza w tym domu zbyt głośno już gra.
Tęsknię za drogą, na której nasz ślad
Zostawał na piasku przez tyle już lat.
Dś puste aleje, nie bierzemy ich szturmem,
Bo nie ma już spacerów pod niebem pochmurnym.
(Refren)
Tęsknię za wszystkim, co było tak bliskie,
Za Twoim dotykiem, za spojrzeń błyskiem.
Za czułym uśmiechem, co gasił mój strach,
I za tym płaczem, gdy rozpadał się świat.
Bo nawet Twój płacz miał w sobie coś z magii,
Uroczy mimo bólu, pełen powagi.
Wracaj do mnie, zanim noc minie,
Bo bez Ciebie mój czas w miejscu stoi i ginie.
(Zwrotka 2)
Brak mi tych szpileczek wbijanych z ukrycia,
Tych złośliwych żarcików, co budziły do życia.
Gdy mówiłaś z przekąsem, że znowu coś psuję,
Dziś nawet ten upór w klatce piersiowej czuję.
Bo w tych małych wojnach była cała nasza prawda,
Czysta, nienadęta, nieskończenie ładna.
Teraz nikt mnie nie drażni, nikt nie prowokuje,
I właśnie ta pustka najbardziej mnie truje.
(Zwrotka 3)
Przeglądam w pamięci znajome szuflady,
Gdzie każdy Twój kubek wciąż daje mi rady.
I patrzę na okno, gdzie wieczór się skrada,
A krople na szybie to nasza spowiedź nieskładna.
Zostawiłaś tu zapach i klucze na stole,
Choć bardzo się staram, to jednak wolę
Pamiętać Twój gniew, niż tę martwą już ciszę,
W której własnego serca bicia nie słyszę.
(Bridge)
I choć zacząłem ten tekst od narzekania,
To tylko sprytna forma dłoni składania.
Modlitwa o przeszłość, o chwile minione,
O Twoje dłonie w moje wtulone.
(Refren)
Tęsknię za wszystkim, co było tak bliskie,
Za Twoim dotykiem, za spojrzeń błyskiem.
Za czułym uśmiechem, co gasił mój strach,
I za tym płaczem, gdy rozpadał się świat.
Bo nawet Twój płacz miał w sobie coś z magii,
Uroczy mimo bólu, pełen powagi.
Wracaj do mnie, zanim noc minie,
Bo bez Ciebie mój czas w miejscu stoi i ginie.
(Outro)
Więcej nie marudzę.
Tylko czekam.
Aż wrócisz.