Lubię tę chwilę, gdy nagle kobieta przestaje mówić i usta rozchyla, przymyka oczy jakby drżenia nietakt mógł spłoszyć chwilę, choć to tylko chwila.
Lubię ten moment, kiedy piersi dzwonki między palcami tańcząc rozpalone zrzucają z siebie błękitne koronki, by czas zatrzymać, choć to tylko moment.
Lubię po wszystkim spod przymkniętych powiek spoglądać w oczy załzawionym listkom, czekać aż oddech na ucho mi powie, że mimo wszystko to nie było wszystko.
Lubię tę chwilę co została ciszą choć była krzykiem gdzieś między wersami. Z wszystkich momentów które dusze słyszą najbardziej lubię te pomiędzy nami.