[Verse 1] Jest taka kraina Dziwna jak ze snu Gdzie w polu wiatr śpiewa O węglu i złu
Gdzie ziemia czasami Drży pod ciężarem szyn A w sercu i duma I cień dawnych win
Choć nie jest bez skazy Choć bywa jak krzyk Co grzęźnie w gardłach Kiedy kończy się nikt
[Chorus] To jest ta kraina z cienia Co w oczach ma błoto i blask Tu każde milczenie się zmienia W pytanie które zjada nas
To jest ta kraina pęknięć Co rodzi się sto razy w dzień Tu uczysz się w sypiących tynkach Jak nie wypuścić z dłoni serc
[Verse 2] Przy drodze baraki Zardzewiały znak Ktoś zmywa ze skóry Dzisiejszy pył Wczorajszy strach
Na ławce dwie staruszki Liczą po cichu dni Mówią: "tu zostaje Tylko ten Kto śni"
Dzieci w bramach grają O lepszy los niż my Pod butem kamyki Jak małe Nieme sny
[Chorus] To jest ta kraina z cienia Co w oczach ma błoto i blask Tu każde milczenie się zmienia W pytanie które zjada nas
To jest ta kraina pęknięć Co rodzi się sto razy w dzień Tu uczysz się w sypiących tynkach Jak nie wypuścić z dłoni serc
[Bridge] Czy kiedyś odpocznie Ten zmęczony grunt Czy zdołamy wybaczyć Sobie tamten brud
A jeśli nie umiem Odebrać jej ran To chociaż opowiem Że tu też był dom Był plan
[Chorus] To jest ta kraina z cienia Co w oczach ma błoto i blask Tu każde milczenie się zmienia W pytanie które zjada nas
To jest ta kraina pęknięć Co rodzi się sto razy w dzień Tu uczysz się w sypiących tynkach Jak nie wypuścić z dłoni serc
النمط من الموسيقى
Moody alternative folk with male vocals, fingerpicked acoustic guitar and distant bowed bass. Verses stay hushed and intimate; chorus swells with layered harmonies, floor toms, and a subtle organ drone. Dynamic lift into the last chorus with rougher vocal grit and a lingering reverberant outro.