كلمات
[INTRO]
Miasto nie zasypia, tylko ludzie gasną w środku
Światło z okien — zimne jak ekran po zmroku
Cisza krzyczy głośniej niż syreny na sygnale
Życia przewijane palcem, jedno po drugim, dalej
[ZWROTKA 1]
Idą chodnikiem jak cienie bez ciężaru
Twarze bez historii, oczy pełne nadmiaru
Bodźców, które tłumią to, co było kiedyś ważne
Teraz każdy dzień wygląda prawie tak samo, nieważne
Okna jak ramki, w nich obce życia w rolach
Ich własne marzenia dawno leżą w szufladach stołach
Ambicje na później, plany przykrył kurz
Największy wysiłek — zmienić kanał znów
Mówią „jutro się ogarnę”, jutro nigdy nie przychodzi
Czas ucieka po cichu, nawet nie wiesz kiedy odchodzi
Świat za drzwiami oddycha, lecz wybierają ekran
Bezpieczna iluzja zamiast ryzyka zmian
[REFREN]
To nie tłum — to odbicia w szklanej tafli dnia
Każdy patrzy, ale mało który naprawdę zna
Smak własnych decyzji, ciężar własnych słów
Łatwiej żyć cudzym życiem niż budować własny grunt
Kręci się karuzela z tych samych pustych spraw
Świat mija obok, a oni stoją w miejscu latami
W oczach martwy błysk, w głowie zapętlony ton
Życie obok nich przechodzi — mówią: „to nie mój problem”
[ZWROTKA 2]
Strach sprzedany w pakiecie z wieczornym wydaniem
Dramat ma najlepszą oglądalność, więc karmią nim śniadanie
Prawda zbyt złożona — skrócą ją do hasła
Myślenie boli bardziej niż wygodna maska
Eksperci od wszystkiego, siedząc w tym samym miejscu
Znają wojny świata, nie znają ludzi w bloku obok wejścia
Palce szybkie w ocenach, serca wolne od reakcji
Rewolucja w komentarzach, cisza w realnej akcji
Pokój jak wyspa, samotność w czterech ścianach
Jedno okno na świat — cudze życie na ekranach
Rok za rokiem znika gdzieś między serialami
Aż nie wiesz, czyje sny kiedyś były twoimi planami
[BRIDGE]
Przecież kiedyś chciałeś więcej niż tylko przetrwać dzień
W oczach był ogień, nie tylko niebieski cień
Świat miał zapach, miał dotyk, miał smak
Teraz wszystko jest obrazem, a ty stoisz obok — patrz
Obudź się, zanim tło zamieni się w twój los
Życie nie ma powtórek, tylko jeden głos
[ZWROTKA 3]
Nie jesteś statystą w cudzym scenariuszu
Masz serce, masz rozum — nie oddawaj ich hałasowi newsów
Drzwi tej klatki nie mają zamków ze stali
Najtrudniejszy pierwszy krok, reszta to detale
Świat nie kończy się na ramce z plastiku
Oddycha obok w zwykłym ludzkim krzyku
W rozmowie twarzą w twarz, w ciszy bez powiadomień
Tam zaczyna się życie, nie w pikselowym płomieniu
[REFREN x2]
To nie tłum — to odbicia w szklanej tafli dnia
Każdy patrzy, ale mało który naprawdę zna
Smak własnych decyzji, ciężar własnych słów
Łatwiej żyć cudzym życiem niż budować własny grunt
Kręci się karuzela z tych samych pustych spraw
Świat mija obok, a oni stoją w miejscu latami
W oczach martwy błysk, w głowie zapętlony ton
Życie obok nich przechodzi — mówią: „to nie mój problem”
النمط من الموسيقى
Conscious Polish hip-hop track with a dark, reflective, urban atmosphere. Slow to mid tempo boom bap beat (around 86–92 BPM), deep warm bass, dusty drums, subtle vinyl crackle, emotional piano chords and ambient city night textures in the background. Mood is introspective, slightly melancholic but powerful and awakening. Male rap vocal, expressive and raw, with clear articulation and emotional intensity. Hook is melodic but still hip-hop, memorable and atmospheric, not pop. Song feels like a late-night walk through the city thinking about society, media overload, and people lost in routine. Old-school soul influence with modern clean production.