كلمات
[Refren]
Nocne światła, zimny dym, znowu jadę sam
Myśli krążą jak ten beat, nie ma tu żadnych szans
W kieszeni ciężar snów, na barkach cały plan
Nie pytaj skąd to mam, bo zapłaciłem sam
[Zwrotka 1]
Miasto nie śpi, a ja z nim – oczy czerwone jak Mars
Każdy chciałby mieć ten film, ale nie zna moich blizn
Fałszywe twarze, puste dni, odciąłem ich jak spam
Dziś liczę ruchy, nie lajki, bo czas to jedyny hajs
Mówili: „zwolnij, to nie gra”, ja dałem gaz do dechy
Każdy upadek uczył mnie, jak lepiej stać na nogach
Z ciszy robię hałas, z bólu robię wersy
Nie muszę krzyczeć głośno, żeby było mnie słychać
[Refren]
Nocne światła, zimny dym, znowu jadę sam
Myśli krążą jak ten beat, nie ma tu żadnych szans
W kieszeni ciężar snów, na barkach cały plan
Nie pytaj skąd to mam, bo zapłaciłem sam
[Bridge]
Telefon milczy, ale wiem, kto był obok mnie
Gdy było zero na koncie i brakowało tchu
Teraz chcą być blisko, gdy się pali ten ekran
Ja pamiętam każdy dzień, gdy nie było nic
[Zwrotka 2]
Nie gonię cieni, gonię cel – linia prosta jak werbel
Mój głos to prawda, nie filtr, nie potrzebuję masek
Z małych pokoi na sceny, z ciszy do pełnych sal
To nie jest szczęście z przypadku, to efekt wielu strat