كلمات
(Zwrotka I)
Pod skrzydłami wichru, w oceanie mgły,
Admirał płynie tam, gdzie kończą się sny.
Biały horyzont jak martwy krzyk,
Lód ukrył bramy pradawnych krypt.
(Refren)
Antarktyda — kontynent z ciszy i fal,
Miasto nie z kamienia, lecz częstotliwości ślad.
Pod lodem ruiny, geometryczny znak,
Światło sprzed czasu wzywa nas.
(Zwrotka II)
Tunele w granicach, jak żyły w skał,
Anomalie burzą każdy sygnał.
Kompas oszalał, stal drży jak głos,
Tu elektromagnetyczny rośnie los.
(Refren)
Antarktyda — kontynent z ciszy i fal,
Miasto nie z kamienia, lecz częstotliwości ślad.
Pod lodem ruiny, geometryczny znak,
Światło sprzed czasu wzywa nas.
(Bridge)
Sieć przedludzka w rytmie przestrzeni,
Istoty bez cienia, język światła w ich dłoni.
Struktury czasu — pulsują w lodzie,
Człowiek zapomniał, co było przed nim.
(Refren – mocniej)
Antarktyda — bastion pradawnych ras,
Miasto zakodowane w dźwięku, który trwa.
Ruiny w milczeniu, częstotliwości gra,
Pod warstwą lodu — pamięć nasza trwa.
(Outro)
Wiatr niesie echo, które zna tylko lód,
Admirał słucha — lecz nie wraca już.
Bo kto raz usłyszy światło sprzed dni,
Ten wie, że Antarktyda śni.