Lyrics
(Куплет 1)
Tam, gdzie słońce nie wstaje, tylko cienie od ogni,
Warszawskie getto żyje pod hukiem kul i wybuchów.
Łukasz z Walerem na dzielnicy, znów na patrolu,
Automaty i pistolety – to ich stała robota.
Ulice krzyczą, a w niebie ściany z dymu,
Prawo tu nie istnieje, tylko siła rządzi światem.
Waler na patrolu, Łukasz na swoim miejscu,
Wierność to nie słowo, a strzał w plecy, bracie.
(Refren)
Warszawskie getto – to niekończąca się walka,
Automaty rozrywają ciszę jak błyskawice w noc.
Tutaj Łukasz i Waler, przez ogień i zło,
Każdy krok to ryzyko, każdy dzień to dno.
(Kuplet 2)
Od dzieciństwa znali tylko strach i chłód w sercu,
Na asfalcie uczyli się, że tu nie ma prawdy.
Waler był bohaterem, dopóki nie złapał kuli,
Łukasz został sam, ale burzy nie powstrzyma.
Plan zbudowany, patrol po dzielnicach,
Wznieśli się na chlebie, który pachnie nabojami.
Modlili się do automatu, strzelali do każdego cienia,
I w ich duszach też wszystko zniknęło jak w dymie.
(Refren)
Warszawskie getto – to niekończąca się walka,
Automaty rozrywają ciszę jak błyskawice w noc.
Tutaj Łukasz i Waler, przez ogień i zło,
Każdy krok to ryzyko, każdy dzień to dno.
(Bridge)
Chłopaki krzyczą w niebie jak duchy nocy,
Ich losy odeszły z dymem, jak ostatni dzień.
Łukasz i Waler wiedzieli – szans już nie ma,
Tylko walka o życie jak ostatnia wojna.
(Refren)
Warszawskie getto – to niekończąca się walka,
Automaty rozrywają ciszę jak błyskawice w noc.
Tutaj Łukasz i Waler, przez ogień i zło,
Każdy krok to ryzyko, każdy dzień to dno.
(Finał)
Warszawskie getto, gdzie kule dźwięczą,
Łukasz i Waler nadal w walce,
Tu nie mówi się o pokoju, tu milczą…
Albo strzelają.